poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Wiosennie

Witajcie:)

Bardzo dziękuję Wam za życzenia i cierpliwość... bo rzeczywiście ostatnio rzadko tu bywam.
Dziękuję też za wyrozumiałość:))

Tak jak ostatnio wspomniałam, nadszedł czas na prezentowanie zaległości.
Za oknami już prawdziwa wiosna, kwiaty również zakwitły na moich najnowszych pracach:)
Na początek zatem kilka zdjęć z ogródka:



Postanowiłam smutne, pozimowe tuje rozweselić bratkami. Prawda, że od razu lepiej?

Ale, ale, do rzeczy.
W tym poście chciałabym Wam przedstawić - szklaneczkę.


Niepozorna, uszczerbiona, nie nadawała się właściwie do niczego. Jedno z wyzwań kolorystycznych Danusi dotyczyło koloru żółtego, no i wtedy ujawniło się przeznaczenie wspomnianej szklaneczki - świecznik!

Po małym decoupage'u szklaneczka prezentuje się o tak:




Prawda, że od razu lepiej? I ile słońca wniosła! Dziękuję Ci, Danusiu, za inspirację, szkoda, że nie zdążyłam na wyzwanie, ale nie szkodzi - świecznik cieszy i to jest najważniejsze:))

Na koniec z uściskami kwitnące jak oszalałe od 2 miesięcy wrzośce:


Cudownej wiosny!
Gosia:)

sobota, 26 marca 2016

Alleluja!!!

Witajcie:)

Ale ten czas pędzi... ledwie wspominałam Boże Narodzenie a tu już Wielkanoc!!!
Wybaczcie mi tak długą absencję, ilość zajęć (w tym robótek) chyba mnie ciut przerosła...
Chciałam wziąć udział w styczniowym, lutowym wyzwaniu u Danusi i Agatki, owszem, zrobiłam co trza, ale... za późno. I tak mi ten czas ucieka. Stwierdziłam więc, że wyzwania wyzwaniami, a życie życiem (zwłaszcza jak pędzi) i będę pisać jak coś zrobię a nie próbować się wstrzelić w terminy:)

I jak postanowiłam to nagle patrzę - Wielka Sobota!

Więc cóż ja Wam będę ględzić. Są rzeczy ważniejsze od uciekającego czasu, od wyzwań, bloga, tysiąca zadań... A wiecie co? No, już Wam powiem:) Bo właśnie wróciliśmy całą rodzinką (pierwszy raz w komplecie) z rezurekcji:

CHRYSTUS ZMARTWYCHWSTAŁ
ALLELUJA!!!

Radujmy się więc, bo dzięki Niemu wszystko jest możliwe i nabiera sensu:))) 
Ja głęboko w to wierzę i życzę Wam wielkiej radości ze zmartwychwstania:)
Cieszcie się tym czasem z rodziną i najbliższymi,
my do świętowania przygotowaliśmy się o tak:

czyli mech, brzozy i bazie z nieodłącznymi (zeszłorocznymi) wydmuszkami:)




Pierwotnie miały to być wydmuszki z brzozowych gniazdkach, ale jak widzicie, tylko raz mi wyszło coś w obłym kształcie, reszta kanciata, ale nic to, efekt  i tak mi się podoba a Wam?

Zastanawiacie się może, dlaczego obrus nie biały, klasyczny a wściekle pomarańczowy? Po szarej, wyjątkowo w tym roku szarej zimie tęsknię za kolorem, a ponieważ pasuje i do zasłon i do zastawy (z kaszubskim wzorem), dodatkowo daje mnóstwo energii i radości życia, to właśnie pomarańcz króluje na naszym wielkanocnym stole, który już czeka na jutrzejszych gości:





Oczywiście baran własnoręcznie pieczony, baba też, na stole jeszcze skromnie, jutro rano się zapełni:))

Ale żebyście nie myśleli, że u nas tak wściekle pomarańczowo - kącik z tego samego pomieszczenia, którego dominującym kolorem - wbrew pozorom jest niebieski:)


Stąd niebieskie jajuszka:) wesoło zawieszone na gałązkach pigwowca.

Tak więc nic, tylko zasiąść rankiem do stołu... 
Wam i sobie życzę zatem jeszcze 
SMACZNEGO:))

Gosia





sobota, 9 stycznia 2016

prezenty, dywan i... ekspresowa obudowa kominka

Witajcie:)

Cieszę się, że spodobały Wam się nasze świąteczne dekoracje.

Święta to oczywiście czas prezentów. Nie tylko tych kupowanych, ale także tych najcenniejszych, bo własnoręcznie robionych. W tym roku nawet nasze dzieci zaangażowały się w "pomoc Aniołkowi" i przygotowały własne prezenty:)

Chciałam Wam dzisiaj pokazać prezent, który jest wyjątkowy. Po pierwsze dlatego, że pierwszy raz robiłam tak dużą pracę, kompletnie bez wzoru, na czuja a po drugie - i najważniejsze - dla wyjątkowych osób, naszych przyjaciół, na nową, wspólną drogę życia. Jakiś czas temu pokazywałam Wam już zapowiedź tego "dzieła" i dawno już zostało wręczone Młodej Parze, ale skoro mamy czas podsumowań, pomyślałam sobie, że to dobry moment, by Wam go pokazać.
Oto on, mój pierwszy dywan:




Dywan ma rozmiary ok. 120 cm na 190 cm, wykonałam go z bawełny (sznurka połączonego z włóczką)



W sumie okazało się, że może także pełnić funkcję pledu



 Pastelowe barwy i bawełna zostały wybrane z uwagi na przyszłych właścicieli. Ciekawa jestem jak Wam się podoba?

Kolejne prezenty, to już decoupage - dla przyjaciółki przygotowałam świecznik i kolczyki.





Motyw kolczyków był oczywisty - przyszła właścicielka jest miłośniczką ogrodów, zwłaszcza hortensji. Chciałam więc, by w środku zimy mogła zakwitnąć:)

A na koniec - hit tegorocznych świąt w naszym domu. Od pięciu lat, jak mieszkamy na wsi, nie mamy obudowy kominka. Z wielu powodów: a to z kominem były problemy, a to kominek się psuł, a to nie było koncepcji, o funduszach już nie wspominając. Ale w tym roku postanowiliśmy w święta nie oglądać rur i innych zbiorników i... stworzyliśmy z Kochanym Mężulkiem najszybszą i najtańszą obudowę świata!
Wystarczyła juta, stare złote łańcuchy choinkowe i taker. Zdjęcie niestety nie oddaje kolorów, ale daje nieco wyobrażenia o naszym pomyśle.


Opcja obudowy tak się spodobała rodzinie i znajomym (zwłaszcza juta), że prawdopodobnie we właściwej obudowie użyjemy tego materiału. Póki co, rur nie widać, jest świątecznie, więc wszystko ok:)

Pozdrawiam Was bardzo cieplutko! Jestem ciekawa Waszych opinii na temat naszych "tworków":)
Gosia

poniedziałek, 4 stycznia 2016

Poświątecznie, noworocznie:)

Witajcie w Nowym Roczku:)

No i zaczął się nam Miłościwie Panujący 2016!
Życzę Wam, aby to był czas wielu inspiracji, kapitalnych realizacji Waszych marzeń i żeby nie opuszczał Was uśmiech a każdy dzień upływał w otoczeniu ukochanych osób!
Jeśli jeszcze do tego zechcecie gościć na gosiaczkowychpasjach - będzie mi bardzo miło:) Tak miło, jak witać nową obserwatorkę:))

Ponieważ czas świąteczny przeznaczyłam dla rodzinki:) 
Jak pewnie wiecie, pieczenie i lukrowanie pierniczków z dziećmi to bardzo słodka praca:) Własnoręcznie, a raczej własnopalczasto stworzyli takie oto dzieła.



Postanowiłam odrobić zaległości i pokazać Wam kilka zdjęć z naszego domu oraz najnowsze prace.


W tym roku królowały: złoto, czerwienie i zieleń świerka, czyli bardzo klasycznie. Ponieważ wiecznie żyjemy na debecie czasowym i finansowym:0, więc trzeba się wykazać kreatywnością...

Choinkę ubierali moi chłopcy, nieźle im poszło, prawda?



w sypialni królują szarości i pudrowy róż, stąd nieco inna kolorystyka:


                             

to "cóś" w czym są bombki, to miał być koszyk z papierowej wikliny (moja pierwsza - nieudana - i ostatnia, jak dotąd próba w tej technice). Ale szkoda mi było tego koszmarnego zwijania rureczek, więc spryskałam złotą farbą i proszę! Na coś się przydało:)

Oczywiście przed domem też nie mogło zabraknąć akcentów świątecznych:




 i koniecznie na tarasie, bo ogród soczystością trawy bynajmniej nie przypominał o świętach...


Dobrze, że moja Kochana Siostrzyczka przysłała mi zdjęcie z ich tarasu (szczęściarze spod granicy kanadyjskiej), to mogłam Wam trochę zimy dać na stronie startowej.

Jak więc widzicie, skromnie u nas, ale staram się stworzyć miły, rodzinny, ciepły i świąteczny klimat, którym chciałam się i z Wami podzielić w formie blogowego kolędowania:)

Rok 2015 przyniósł w moim życiu wiele zmian, jedną z nich było założenie tego bloga.
Nie spodziewałam się, że będziecie mnie tak licznie odwiedzać, że spodobają Wam się moje prace...
Wasze komentarze dają mi dużo radości i utwierdzają w przekonaniu, że to, co robię, ma sens,
DZIĘKUJĘ:)))

Mam trochę zaległości zeszłorocznych (czyt. niezamieszczonych zdjęć prac), więc będę się starała je sukcesywnie zamieszczać w ramach podsumowań roku.
Na początek - tak na opak - ostatnia z moich prac - chusta.
Zostało mi trochę włóczki i spróbowałam sobie zrobić pierwszą chustę:


wykonałam ją z mieszaniny wełny z poliamidem, więc jest cieplutka, ale mnie nie zje (bo mnie strasznie wełny gryzą, brr!), wzorem ażurowym na drutach, potem na szydełku. Końcówki mają dodatkowo perełki, motyw powtarzający się w getrach (o nich niedługo), bo to taki komplecik miał być:)



i mimo, iż zabrakło mi włóczki i musiałam wzór nieco zmodyfikować, wydaje mi się, że wyszło całkiem nieźle...
A Wy co sądzicie?

Mam nadzieję, że Wasz rok 2016 rozpoczął się równie sympatycznie jak u nas:)
Pozdrawiam!
Gosia



środa, 23 grudnia 2015

krok po kroku, krok po kroczku...

najpiękniejsze w całym roczku, idą święta...

Witajcie:)

Dziękuję Wam za tyle miłych słów i cierpliwość, bo wiem, że jestem rzadkim gościem u Was, nawet u siebie...
Co zrobić, taki czas...
Ale skoro o czasie mowa, to właśnie kończy się adwent. W tym całym wariactwie codzienności cieszy mnie przynajmniej to, że w większości udało nam (znaczy całej rodzince) się chodzić na roraty. Już kilka lat temu odkryliśmy, że inaczej przeżywa się święta, jak się do nich odpowiednio - nie tylko materialnie - przygotuje.
Powiem więcej, w tym roku przygotowania materialne wypadły bardzo słabo, generalne porządki będę robić po świętach... Cóż, do wariactwa doszła choroba męża i Antosia, więc albo bym się zajechała i walnęła twarzą w karpia, albo trzeba było coś odpuścić...
Więc nie gniewajcie się, ale zdjęcia naszej choinki i dekoracji świątecznych będą w późniejszym terminie, bo jeszcze próbuję ogarniać rozgardiasz a dzisiaj, w ostatni dzień oczekiwania na Boże Narodzenie chciałam Wam zaprezentować nasz kalendarz adwentowy (rychło wczas!)



Kalendarz haftowałam wytrwale, każdą cyferkę, myślę, że wkrótce, jak życie troszkę zwolni, pokażę Wam więcej zdjęć i szczegółów. 
Poza pracą zawodową bardzo dużo też się działo robótkowo, ale to pewnie Was nie dziwi, Wy pewnie też w amoku karteczkowo-prezentowym, prawda? Pierwszy raz brałam udział w kiermaszu , wprawdzie szkolnym, ale byłam pod wrażeniem cudeniek, jakie tam sprzedawano! Sama też trochę przygotowałam, ale oczywiście tempo było takie, że nie zdążyłam zrobić zdjęć. Obiecałam sobie zatem, że w następnym, Nowym Roku będę już o tym pamiętać! 

Tak więc, nie będę Wam tu czasu zabierać w przygotowaniach przedświątecznych, przyjmijcie zatem na koniec tego posta najserdeczniejsze życzenia:

Niech Boże Dziecię narodzi się w sercu każdego z Was,
a w tę Wigilijną Noc niech ogarnie Was Jego 
pokój i miłość!
Wspaniałej, rodzinnej atmosfery przy świątecznym stole 
oraz zdrowia i czasu na realizację wszystkich Waszych marzeń!


Wesołych Świąt Bożego Narodzenia!

Gosia:)

sobota, 28 listopada 2015

Czekoladowy listopad

Witajcie:)

Lubię jesień. Zwłaszcza taką, jak tegoroczna - słoneczną i niesamowicie kolorową! Lubię ją nawet wtedy, gdy wszystkie liście już opadną i okryją się pierzynką szronu. Wtedy najlepiej sięgnąć po...
czekoladę!

Sięgam więc po nią i sięgam, przyznam, że czasem bez umiaru (i nie bez wpływu na rozmiary), ale i z rozkoszą. Jakże więc nie miałabym się podjąć Danutkowego wyzwania?


Ale sprawa okazała się nie tak prosta jak sądziłam. O ile jestem prawdziwą miłośniczką czekolady ( z tendencjami do uzależnienia się od tego daru bogów, jak ją nazywali Aztekowie), to jednak w tej kolorystyce niczego nie mogłam znaleźć... Z odsieczą przyszły mi serwetki, a więc zobaczcie czekoladowy anyżowo-pomarańczowy komplet podkładek:




Bardzo spodobał mi się ten motyw serwetkowy, jest taki aromatyczny i jesienny:) Podkładki na brzegach przetarłam czekoladowym odcieniem farby. Postanowiłam całość przewiązać sznurkiem, żeby nie przesłodzić (dosłownie i w przenośni). I jak Wam się podoba?

A jeśli twierdzicie, że jest to za mało czekoladowe, to zapraszam na bombony - jakby rzekli Ślązacy:


Smacznego:))
Pozdrawiam Was cieplutko!
Gosia.


Węgiel i miechunka, czyli komplet na zimę:)

Witajcie:))

Już się chyba będziecie musieli przyzwyczaić, że posty wpisuję pod koniec miesiąca... Czas leci nieubłaganie, ale jak obiecałam, tak robię - przynajmniej jedna (no, dwie) prace na miesiąc, oczywiście z sympatycznym wpisem:))

Ale od początku. Witam bardzo serdecznie nowe OBSERWATORKI:))) Cieszę się, że chcecie częściej do mnie zaglądać, mam nadzieję, że niska częstotliwość wpisów Was nie odstraszy... 
Na szczęście dwa wpisy w pakiecie macie (prawie) pewne!:) To olbrzymia zasługa naszej Agatki od kwiatuszków i  kolorowej Danutki! Dzięki ich zabawom mam większą mobilizację i staram się wyrobić miesięczną normę. Nie jest to łatwe przy natłoku pracy, problemach z dziećmi, zresztą, co Wam będę truć! Samo życie. 

Zatem przechodzę do tematu: jakiś czas temu zakupiłam sobie bardzo oryginalną włóczkę, której kolorystyka okazała się... ciuteczkę inna niż w założeniu (oczywiście kupiona on-line). Ale się nie poddałam i zrobiłam sobie komplecik - czapka i szal/komin zapinany na guziki:



I tak się cudownie złożyło, że Agatka wymyśliła na kwiatowe wyzwanie miechunkę - cudownie swojską roślinę, która chyba już na zawsze będzie mi się kojarzyła ze spacerami po lesie w okolicach zapory (kto zna Bielsko-Białą, wie, o co chodzi:) A przecież miechunka jest tak samo wyraziście pomarańczowa jak moja włóczka. Do tego czarny, kopalniany kolor, górnicze guziczki i mamy: węglowo-miechunkowy komplet, który oczywiście zgłaszam na wyzwanie do Agatki:)


To może jeszcze zbliżenie na wzór i guziki:



Komplet wykonałam z mieszanki wełny z... (wyrzuciłam opis, no i nie wiem) czymś tam. Patent z guzikami jest bardzo praktyczny, polecam:)

Pozdrawiam Was cieplutko i zapraszam na następnego, tym razem czekoladowego posta!
Gosia